Powered by Smartsupp
Skip to content
AKTUALNE OFERTY -20-30% | ZOBACZ

HEED – Opowieść

HEED - Story - Hammer Nutrition CEE

Miles Frank pisanie

Kiedy latem odwiedzający przybywają do północno‑zachodniej Montany i na własne oczy zobaczą tę sielankę, w której rzeka przecina krajobraz na dwoje, wpadają w zachwyt. Od Parku Narodowego Glacier, przez skaliste górskie wąwozy, aż po Park Narodowy Yellowstone – letni sezon odświeża ten krajobraz tak, jak borówka amerykańska nasze góry.

Jest jeszcze jeden aspekt, który jest dla mnie równie ważny: tak zwany czas Ten Time (TT). Montana zawsze była słabo zaludnionym stanem, co oznacza niewiele zorganizowanych wyścigów kolarskich. Dlatego jeden z emerytowanych kolarzy w naszej społeczności organizuje własny, na czas, 10‑milowy TT na odcinku starych dróg rolniczych poza miastem, abyśmy przynajmniej mogli naśladować zorganizowane i konkurencyjne imprezy szosowe, które na „Dzikim Zachodzie” coraz trudniej utrzymać przy życiu. Po krótkich, chłodnych dniach za plecami, długie, gorące dni czerwca i lipca utrudniają nam jazdę na rowerze po pracy – co jest bardzo typowe ostatnimi czasy, czyli przy temperaturach w okolicach 90 i 100 stopni.

Dość już o naszym kalendarzu wyścigów – paliwo dla tej nieformalnej, tygodniowej ligi wyścigowej jest dla mnie pod dwoma względami dość wyjątkowe. Po pierwsze, prawie zawsze wybieram Hammer Gel, który przechowuję w plastikowej butelce i mieszam z wodą w proporcji prawie 1:1, dzięki czemu uzyskuje dla mnie idealną konsystencję. Po drugie, zwykle preferuję kapsułki Endurolytes lub Endurolytes Extreme, których dawkowanie zależy od pogody, a szczególnie od wilgotności. Jednak wspomniany bardzo krótki wyścig, wymagający maksymalnego wysiłku, zniechęca mnie do przyjmowania osobnych kapsułek i żeli, zamiast po prostu popijać potrzebne paliwo z bidonu od startu do mety.
 

Wydaje się, że nowe, niezbyt wysokiej jakości i nadmiernie rozreklamowane napoje sportowe wyrastają niemal na każdym rogu ulicy. W Hammerze zawsze oddzielaliśmy nasz składnik elektrolitowy Endurolytes od paliwa energetycznego, ponieważ zapotrzebowanie na niego zależy od temperatury i masy ciała. Jedna porcja HEED zawiera pojedynczą dawkę Endurolytes, ponieważ w chłodniejsze dni większa ilość byłaby już zbyt duża. I tu wkracza Endurolytes Extreme Powder, który w razie potrzeby można dodać do HEED. Po testach doszedłem do wniosku, że potrzebuję jego dwóch porcji. Smakuje świetnie i działa znakomicie!

Co sprawia, że to połączenie jest tak wyjątkowe? Jest coś w arbuzowym smaku Endurolytes Extreme Powder, co niezwykle dobrze komponuje się z HEED o smaku Cherry Bomb, a kofeina doskonale spełnia swoje zadanie, zapewniając czujność, gdy jesteśmy wystawieni na maksymalny wysiłek.

Ale chodzi o coś więcej – HEED to wybór dla sportowców, którzy chcą zrezygnować z dodanego cukru, kwasu cytrynowego, sztucznych substancji słodzących i aromatów, a także konserwantów obciążających żołądek i sprzyjających skurczom brzucha, pojawiającym się, gdy organizm próbuje poradzić sobie z napływającymi „śmieciami”. W przeciwieństwie do HEED, który zbiera pochwały od dentystów, rodziców sportowców, trenerów i specjalistów od rekreacji. HEED po prostu dostarcza potrzebnej energii oraz składników, które rzeczywiście wspierają zdrowie jamy ustnej, zamiast mu szkodzić.

Dlatego jeśli jeszcze nie próbowałeś, nowy HEED o smaku Cherry Bomb na pewno stanie się Twoim pewniakiem i idealnym partnerem dla Endurolytes Extreme Powder, którego będziesz potrzebować podczas treningów w największych upałach. Jest lato, dni są długie, wydarzenia (stosunkowo) trwają w najlepsze i potrzebujemy całego czasu oraz uwagi, aby móc dać z siebie wszystko. Miejmy zawsze przy sobie HEED, aby móc trenować bez zakłóceń!

Prev Post
Next Post

Leave a comment

Please note, comments need to be approved before they are published.

Thanks for subscribing!

This email has been registered!

Shop the look

Choose Options

Edit Option
Back In Stock Notification
is added to your shopping cart.
Terms & Conditions
this is just a warning
Login