Powered by Smartsupp
Skip to content
AKTUALNE OFERTY -20-30% | ZOBACZ

Máté Vásárhelyi

Vásárhelyi Máté Hammer Nutrition versenyruhában fut a PEZOWOOD Szőlőskör Hammer 50K versenyén.

Cześć, jestem Máté Vásárhelyi! 👋

Z biegów ulicznych wielu z was może mnie kojarzyć, ale na co dzień, obok treningów, jest też miejsce na studia i nauczanie. Na ELTE kształcę się na nauczyciela geografii i wychowania fizycznego, a w klubie Castor SE pracuję jako trener i instruktor pływania. Lubię tę pracę i cieszę się, że dzięki sportowi mogę mieć kontakt z tak wieloma ludźmi.

Moja więź z naturą zaczęła się dużo wcześniej niż starty w zawodach. Dorastałem w Újbudzie jako siódme z dziesięciorga dzieci w naszej rodzinie. Wiele czasu spędzaliśmy też w Kisoroszi, a wycieczki były przez cały rok stałą częścią naszego życia. Latem przez kilka tygodni wędrowaliśmy po kraju, dzięki czemu już jako dziecko poznałem sporą część węgierskich pasm górskich.

Podczas wspólnych wędrówek było czymś oczywistym, że jesteśmy w drodze przez wiele godzin. Dziś widzę, jak wiele to później znaczyło: przyzwyczaiłem się do długiego wysiłku i czułem się swobodnie w lesie. Na szkolnych wycieczkach też lubiłem iść na przedzie, blisko przewodnika. Spędziłem dwanaście lat w szkole Fazekasa i choć sama szkoła mniej mnie zachwycała, dużo myślałem o tym, jak można by ją ulepszyć. Ta myśl mogła mieć swój udział w wyborze zawodu nauczyciela.

Do zorganizowanych treningów trafiłem w liceum, przez pływanie. Attila Fecskovics zaprosił mnie z zajęć nauki pływania na trening, a ja szybko „złapałem bakcyla” biegania. Spodobało mi się, że mogę sprawdzać się na tylu różnych dystansach i w tylu miejscach. Szczególnie bliskie stały mi się zawody Futapest i coraz częściej stawałem na ich starcie.

Dobrze widać mój rozwój, kiedy spojrzy się, z jakiego punktu startowałem.

W 2017 roku w ogólnokrajowym finale szkolnej olimpiady przełajowej zająłem dopiero 117. miejsce. Rok później w Szigetmonostor pobiegłem półmaraton w 1:38 i byłem dziewiętnasty. Po roku na tej samej trasie dobiegłem już z czasem 1:27. W tym okresie zaczęły mnie interesować także dłuższe dystanse i w 2019 roku miałem już za sobą biegi dłuższe niż pięćdziesiąt kilometrów.

Od tamtej pory uzbierało się blisko trzysta startów. Wiele z nich wciąż potrafię sobie przywołać w pamięci, a moje dzienniki treningowe pomagają mi śledzić, jak rozwijała się moja kariera. Z Attilą współpracujemy jako trener i zawodnik od 2019 roku. Stopniowo kształtowaliśmy mój system treningowy; w czasie pandemii zmianą była na przykład większa objętość biegania i dwa treningi dziennie.

W 2020 roku na Kékesie zdobyłem młodzieżowy (U20) tytuł mistrza Węgier w biegach górskich, zajmując jednocześnie piąte miejsce w klasyfikacji open. Rok później mogłem już zbierać doświadczenie także w międzynarodowym gronie – na mistrzostwach świata w skyrunningu w kategoriach seniorów i juniorów oraz w Nations Cup. Podróże i spotkania pozostały we mnie równie żywymi wspomnieniami jak same biegi.

Po drodze doświadczyłem też przestojów związanych z kontuzjami. W 2022 roku pobiegłem półmaraton poniżej siedemdziesięciu minut, ale w tym okresie i w kolejnym roku również miałem trudności. Dopiero na własnych błędach naprawdę zrozumiałem, jak ważna jest cierpliwość. Kilka razy łapałem kontuzję właśnie wtedy, gdy zbyt szybko chciałem zwiększyć tempo i objętość treningu.

Kolejne lata przyniosły mi wiele radości. W 2024 roku wygrałem bieg Vivicitta, a w mistrzostwach kraju na pięćdziesiąt kilometrów i w maratonie SPAR Budapest zająłem drugie miejsce. W 2025 roku zostałem mistrzem Węgier w maratonie i na pięćdziesiąt kilometrów, a następnie zwyciężyłem w maratonie w Budapeszcie.

Szczególnie dumny jestem z tegorocznego maratonu w Splicie. Zgubiłem się na trasie, a mimo to potrafiłem się pozbierać, walczyć do końca i ustanowić rekord życiowy. Wiele dla mnie znaczy, że pomimo trudności udało mi się wydobyć z siebie wszystko, co danego dnia we mnie było.

Mátrabérc 2026 otworzył dla mnie nowy rozdział.

Rok wcześniej zabrakło mi trzech minut do rekordu trasy, dlatego w tym sezonie przygotowywałem się z myślą o jego pobiciu. Oprócz treningów biegowych szczegółowo analizowałem trasę i międzyczasy. Udało mi się osiągnąć cel, a jednocześnie zostały mi ważne wnioski dotyczące odżywiania. Po tych zawodach rozpoczęła się moja współpraca z Hammer Nutrition, którą odebrałem jako istotny krok naprzód.

Terenowy triatlon w Domonyvölgy też okazał się niezapomniany. Choć wcześniej zajmowałem się triatlonem, nigdy wcześniej nie startowałem na rowerze w terenie. Przygotowywałem się bez własnego roweru górskiego, na szosówce, więc byłem szczególnie ciekawy właśnie tego etapu. Ostatecznie, po zaciętej walce z Bálintem Mesterem, zostałem mistrzem kraju już w swoim pierwszym terenowym triatlonie.

Na początku września odbyły się po sobie dwa szczególnie pamiętne starty.

W półmaratonie Wizz Air Budapest wywalczyłem drugie miejsce w mistrzostwach kraju, a w klasyfikacji open dobiegłem trzeci. Tydzień później stanąłem już na starcie biegu na pięćdziesiąt kilometrów: 12 września pokonałem dystans Hammer 50K podczas PEZOWOOD Szőlőskör w czasie 2:55:25, co dało mi zwycięstwo w zawodach i nowy rekord Węgier.

Ogromnym przeżyciem było tak szybko po sobie pobiec z sukcesem na dwóch różnych dystansach. Po podium w półmaratonie rekord na pięćdziesiąt kilometrów sprawił, że ten okres stał się dla mnie szczególnie wyjątkowy.

W zawodach po Mátrabércu biegałem już, korzystając z odżywek Hammer Nutrition. Podczas Hammer 50K w Balatonszőlős doszło do tego także osobiste wsparcie: zespół towarzyszył mi przez cały bieg, na bieżąco obserwował i pomagał w odżywianiu. Dodatkową radością jest to, że ta wspólna praca doprowadziła nas do rekordu kraju. Miło było dzielić radość z dobiegnięcia do mety także z tymi, którzy byli przy mnie na trasie. Dziękuję za wsparcie!

Między zawodami często zaczynam dzień porannym pływaniem, z którego od razu idę biegać, a potem na uczelnię. Staram się godzić wszystkie obowiązki i znaleźć czas także na regenerację. Nadal najbardziej lubię spokojniejsze długie wybiegania: wtedy mogę się rozejrzeć i po prostu cieszyć się tym, że jestem na zewnątrz. Ważne jest dla mnie, żeby także w codziennych treningach odnajdywać to, za co kocham sport.

Na całej tej drodze towarzyszy mi wiara. Wychowałem się w rodzinie reformowanej, a w liceum pogłębiła się moja osobista relacja z Bogiem. Uważam swoje zdolności za dar i chcę korzystać z nich odpowiedzialnie. To pomaga mi też właściwie podchodzić do zawodów: cieszyć się z sukcesów, a po słabszym wyniku również dostrzegać wartość w zdobytym doświadczeniu.

Moim kolejnym celem jest maraton poniżej 2 godzin i 20 minut na atestowanej trasie. W górach też mam jeszcze plany: chodzi mi po głowie rekord trasy na kolejnym dużym krajowym biegu terenowym. Na razie zachowam dla siebie, gdzie to będzie, ale już sama myśl o tym świetnie motywuje mnie do przygotowań. 🙂

Prev Post
Next Post

Leave a comment

All blog comments are checked prior to publishing

Thanks for subscribing!

This email has been registered!

Shop the look

Choose Options

Edit Option
Back In Stock Notification
is added to your shopping cart.
Terms & Conditions
this is just a warning
Login