Czujesz rytm?
Są pytania, na które próbowały już odpowiedzieć tysiące ludzi. NSYNC czy Backstreet Boys? Star Trek czy Star Wars? Spodenki kolarskie z bielizną czy bez? Być może zwykły śmiertelnik w ogóle nie jest w stanie na nie odpowiedzieć, a ja niestety natrafiłem na kolejne: bieganie z muzyką czy bez?
Niech gra muzyka
Wiele osób nie wyobraża sobie treningu bez muzyki. Dla nich słuchawki i telefon są już takim podstawowym elementem wyposażenia, jak buty do biegania. Nie ma w tym nic złego – słyszałem już kolarzy, którzy wręcz zazdrościli biegaczom, że mogą słuchać muzyki, podczas gdy na dwóch kółkach jest to możliwe co najwyżej podczas wieczornej przejażdżki, bo w dzień, na drodze publicznej, jest to wręcz niebezpieczne dla życia.
Oczywiście nie jest przypadkiem, że ponad połowa biegaczy zaczyna trening od naciśnięcia przycisku „play”. Muzyka może mieć bowiem wiele pozytywnych efektów, może odwrócić uwagę od zmęczenia, poprawiając w ten sposób wydolność, i dosłownie nadaje rytm, w którym pokonujemy kolejne metry we właściwym tempie.
Ale jak? Zawdzięczamy to ludzkiemu mózgowi, który jest zaprogramowany tak, by łapać rytm. Dlatego wystukujemy rytm stopą lub palcami i kiwamy głową do taktu, gdy słyszymy melodię, która nam się podoba. Podczas biegu nic się w tym nie zmienia: gdy słuchamy muzyki, dostosowujemy się do jej rytmu. To z kolei pomaga utrzymać optymalne tempo, osiągać dobre wyniki i wykonywać wartościową pracę treningową.
Łatwo jednak może to obrócić się przeciwko nam. Jeśli ruszymy na trasę przy zbyt szybkiej muzyce, możemy szybko się zajechać, a przy bardzo wolnych utworach po prostu nie osiągniemy takiej wydajności, na jaką nas stać.
Wskazówki: ponieważ ilu ludzi, tyle nawyków słuchania muzyki, trudno o ogólne rady, ale oto kilka, które sprawdzą się u większości:
- Dobrze skomponuj swoją playlistę! Spróbuj znaleźć utwory, których tempo pasuje do tempa biegu, jakie chcesz utrzymać.
- Listy w rodzaju „najlepsza playlista do biegania 2023” i podobne mogą być całkiem dobre, ale warto wybierać utwory, które naprawdę lubisz i których słuchasz z przyjemnością. Łatwo wybić się z rytmu, gdy nagle zaczyna grać muzyka, za którą zupełnie nie przepadasz.
- Spróbuj dobrać też inne utwory na rozgrzewkę i na rozciąganie po treningu – takie, które pomogą Ci nastroić się na bieg, a potem uspokoić nerwy, gdy już dasz z siebie wszystko.
Ciii!
Skoro z dobrą muzyką biega się tak przyjemnie, to co przemawia za tym, żeby zostawić słuchawki w domu? Przede wszystkim bezpieczeństwo. Jeśli nie odcinasz się od dźwięków, zatykając uszy, możesz o wiele lepiej obserwować otoczenie – ruch uliczny w mieście czy innych biegaczy na bieżni – i unikać wypadków.
To jednak nie wszystko. Przychodzą takie chwile, kiedy chcemy, warto, a wręcz trzeba wyrwać się z codzienności, w której z prawej ciągle pika jakiś komunikator, z lewej wciąż natykasz się na kolejnego e-maila, a z przodu coś bez przerwy świeci Ci prosto w twarz.
W takich momentach samo bieganie potrafi być niezwykle kojące i budujące. Słyszysz swoje kroki, wiatr, po prostu chłoniesz otoczenie. Łatwiej skupić się na oddechu, na sygnałach płynących z ciała i wejść w niemal medytacyjny stan, w którym zajmujesz się tymi myślami, które sam wybierzesz. Brzmi całkiem nieźle, prawda?
Jak zapowiedziałem na początku wpisu, trudno rozstrzygnąć, która odpowiedź jest właściwa, dlatego moim zdaniem najlepiej trzymać się złotego środka i próbować po trochu obu wariantów – tak, jak pozwalają okoliczności albo jak podpowiada nastrój.





