Powered by Smartsupp
Skip to content
AKTUALNE OFERTY -20-30% | ZOBACZ

Zagrożenia związane z wysokim spożyciem węglowodanów

A magas szénhidrátbevitel veszélyei - Hammer Nutrition CEE

Brian Frank, założyciel i właściciel Hammer Nutrition, od ponad trzech dekad pracuje nad tym, by oferować sportowcom rozwiązania żywieniowe, które są zdrowe, czyste i wspierają wydajność. Z pasją związany jest ze sportem, szczególnie z kolarstwem, trialem oraz wszystkim, co dzieje się na dwóch kołach lub toczy się. Wiedzę, która stanowi podstawę rozwoju produktów Hammer Nutrition, czerpie z własnych doświadczeń sportowych oraz wieloletniej pracy zawodowej.

Filozofia Hammer Nutrition od początku różniła się od podejścia masowych producentów: odrzuca napoje o wysokiej zawartości cukru oraz nadmierne spożycie węglowodanów, ponieważ często prowadzą one do problemów żołądkowych, wahań poziomu energii, a długoterminowo mają szkodliwy wpływ na zdrowie. Brian Frank wierzy, że mniej często znaczy więcej: wydajność jest możliwa do utrzymania, jeśli sportowiec dostarcza tylko tyle kalorii i składników odżywczych, ile naprawdę potrzebuje, bez zbędnego obciążenia.

W poniższym tekście Brian Frank zwraca uwagę na zagrożenia związane ze strategiami żywieniowymi opartymi na wysokiej zawartości węglowodanów, pokazując, dlaczego w wielu przypadkach uważa ich stosowanie za nieuzasadnione i ryzykowne, zwłaszcza wśród amatorów. Jego argumenty mają podstawy naukowe i poparte są wieloletnimi opiniami sportowców oraz własnym doświadczeniem.

Odżywianie o wysokiej zawartości węglowodanów

Nasz największy problem z całą teorią „więcej węglowodanów = lepsza wydajność” polega na tym, że istnieje bardzo mało dowodów na jej poparcie, poza tym, że stoi za nią ograniczone zaplecze naukowe i opiera się głównie na plotkach oraz anegdotycznych relacjach ze świata zawodowego kolarstwa. Nie ma żadnych dowodów, które jakakolwiek profesjonalna drużyna przedstawiła, że ci kolarze rzeczywiście stosują ten przesadny protokół żywieniowy z nadmierną ilością węglowodanów/kalorii. Co ważniejsze, to, co rzekomo robią zawodowi kolarze w kwestii odżywiania, nie powinno być w żaden sposób wzorem do naśladowania dla sportowców z prawdziwego świata, takich jak my. Dlaczego mielibyśmy patrzeć na grupę młodych, genetycznie wyjątkowych sportowców, którzy żyją z jedzenia, spania i trenowania, i zakładać, że to, co oni rzekomo robią, będzie najlepszym rozwiązaniem także dla nas?

Kontrowersyjna nauka: Wiele badań wspierających spożycie dużej ilości węglowodanów podczas odżywiania było finansowanych przez grupy branżowe. Kluczową postacią był dr Asker Jeukendrup, który pomógł spopularyzować stosunek glukozy do fruktozy 2:1, a wkrótce potem na rynku pojawiło się wiele produktów powiązanych z tymi badaniami.

Słabe dane dotyczące wydolności: We wszystkich badaniach Jeukendrupa dotyczących „multi-carb” sportowcy poruszali się w tak wolnym tempie – z pewnością dalekim od intensywności profesjonalnych kolarzy w peletonie – że byli w stanie spożywać więcej węglowodanów niż zwykle. Niestety, nawet przy tak niskiej intensywności wielu sportowców doświadczało problemów żołądkowo-jelitowych. Ponadto, znane badanie, które spopularyzowało spożycie 90 g/h węglowodanów, wykazało, że mniej niż połowa sportowców była w stanie ukończyć 205-minutowy test. I wszystko to odbywało się przy około 50% ich maksymalnej wydolności – co z perspektywy wytrzymałościowej jest bardzo lekkim wysiłkiem. Pytanie więc brzmi: „Co by się stało, gdybyśmy choć trochę zwiększyli intensywność treningu?” Jak zauważa ekspert fizjologii sportu Carl Foster: „Częstość występowania dolegliwości i objawów żołądkowych podczas wysiłku o wysokiej intensywności lub podczas zawodów (Brouns et al., 1987) sugeruje, że eksperymenty żywieniowe podczas treningu o wysokiej intensywności, kiedy tempo opróżniania żołądka spada, są z góry skazane na niepowodzenie.” Innymi słowy, żołądek już i tak ciężko pracuje, by przetworzyć kalorie podczas wysiłku. Próby spożycia większej ilości kalorii – w nadziei na wyrównanie lub niemal wyrównanie ilości spalanych kalorii – stanowią ogromne obciążenie dla żołądka, co niemal zawsze prowadzi do nieprzyjemnych, ograniczających wydolność lub wręcz ją rujnujących problemów.

Wysokie ryzyko IG: Argument o „przewadze różnych rodzajów węglowodanów” opiera się na tym, że glukoza (a także maltodekstryna) wchłania się przez jeden transporter (SGLT1), podczas gdy fruktoza przez inny (GLUT-5). Problemem jest tutaj osmolalność (której nie wspomina żadna z prac naukowych). Gdy łączysz cukry proste i złożone węglowodany, tak jak robią to produkty niektórych innych firm, stężenie i osmolalność mieszanki drastycznie się zmieniają – do tego stopnia, że żadne ze źródeł węglowodanów nie jest efektywnie trawione. Dlatego mimo obietnic lepszej wydajności, prawdziwi sportowcy zgłaszają wręcz odwrotne efekty – dolegliwości żołądkowo-jelitowe, biegunkę itp. Problemy te nasilają się podczas wysiłku trwającego dłużej niż 2–3 godziny.

„Trening jelit” nie działa: Już od początku wydaje się nienaturalne, że „trzeba trenować żołądek, by znosił więcej, niż jest w stanie”, a mimo to sportowcy są zachęcani do stopniowego zwiększania podaży (60 g → 70 g → 80 g → 90 g/godz.). Jednak większość nie jest w stanie przekroczyć 60 g/godz. bez problemów. Model „treningu jelit” nie uwzględnia naturalnych ograniczeń organizmu w zakresie wchłaniania węglowodanów i fruktozy.

Konsekwencje metaboliczne: Wysokie spożycie węglowodanów (czyli nadmierna ilość kalorii) tłumi zdolność organizmu do wykorzystywania tłuszczu jako źródła energii. Biorąc pod uwagę, że podczas treningu trwającego ponad 2 godziny niemal dwie trzecie zapotrzebowania energetycznego naturalnie pochodziłoby z zapasów tłuszczu, nadmierna podaż kalorii z węglowodanów poważnie ogranicza – a często całkowicie blokuje – dostęp do najobfitszego i najwydajniejszego źródła energii: tłuszczu.

Już to widzieliśmy wcześniej: W latach 80. sportowcom zalecano, by dążyli do 400 kalorii na godzinę z napojów słodzonych typu Gatorade. W rezultacie wielu sportowców doświadczyło dolegliwości żołądkowo-jelitowych i osiągało słabe wyniki na zawodach. Wysokowęglowodanowy trend powtarza się dziś, przynosząc podobne skutki ograniczające lub wręcz rujnujące wydajność.

Nasze stanowisko: Mniej znaczy więcej! Celem spożycia kalorii jest przyjmowanie możliwie najmniejszej niezbędnej ilości, aby utrzymać poziom energii z godziny na godzinę tam, gdzie chcemy i gdzie jest to potrzebne. Dla większości sportowców jest to w przybliżeniu zależne od masy ciała, około 1 kaloria na każdy nadmiarowy kilogram masy ciała na godzinę. A jeśli uznasz, że to nieco za mało kalorii, łatwo to naprawić – po prostu spożywasz trochę więcej. Pamiętaj, Zawsze łatwiej rozwiązać problem „za mało”, niż „ups, przesadziłem i teraz mój żołądek się buntuje”. Spożywaj tylko tyle czystych, skutecznych złożonych węglowodanów, ile wspiera wysiłek – bez wyłączania naturalnych systemów energetycznych organizmu. Spalaj tłuszcz, ciesz się stabilnym poziomem energii bez nagłych spadków i zachowaj siłę na dłuższą metę.

Prev Post
Next Post

Leave a comment

Please note, comments need to be approved before they are published.

Thanks for subscribing!

This email has been registered!

Shop the look

Choose Options

Edit Option
Back In Stock Notification
is added to your shopping cart.
Terms & Conditions
this is just a warning
Login